Relacja Nuncjusza w RPA: Kapsztad – miasto spotkania i nadziei

Na południowym krańcu Afryki, tam gdzie oceany spotykają się z potężnym masywem Góry Stołowej, leży Kapsztad: miasto, które choć geograficznie znajduje się niemal na końcu świata, w swojej atmosferze zdaje się należeć do śródziemnomorskiej rodziny kultur. Jest w nim coś z południowej Europy: światło, które łagodnie spływa na wzgórza, zapach morza i niezwykła mieszanka tradycji.

Historia miasta, a nawet jego kuchnia, opowiada historię spotkania wielu narodów. Oprócz wpływów holenderskich odnajdujemy tu ślady Francuzów, Portugalczyków, Włochów, Irlandczyków i Brytyjczyków. Wraz z nimi przybyły języki, zwyczaje i smaki starego kontynentu. Wszystko to jednak spotkało się tutaj z bogactwem Afryki, która nadała tej mozaice własny, niepowtarzalny kolor.

To właśnie w takim miejscu, na styku kultur i historii, w sobotę 14 marca 2026 roku przeżywaliśmy ważne wydarzenie w życiu Kościoła w Republice Południowej Afryki, kanoniczne objęcie archidiecezji Kapsztadu przez nowego arcybiskupa, J.E. abpa Sithembele Antona Sipukę.

W piątek, 13 marca, wraz z ks. prałatem Giacomo Antonicellim, sekretarzem Nuncjatury Apostolskiej, udałem się do Kapsztadu, aby uczestniczyć w tej uroczystości. Jak zwykle zatrzymaliśmy się u naszego rodaka ks. Bogdana Buksy, dziekana i proboszcza w dzielnicy Greenpoint w Kapsztadzie. Następnego dnia, w sobotę o godzinie 10.00, odbyła się instalacja nowego arcybiskupa.

Katedra Kapsztadu okazała się zbyt mała, aby pomieścić wszystkich, którzy chcieli uczestniczyć w tym wydarzeniu. Dlatego uroczystość przeniesiono do wielkiej hali Grand West Arena w Goodwood. Tam zgromadziło się ponad pięciu tysięcy wiernych.

Byli obecni biskupi z całej Republiki Południowej Afryki, a także z krajów sąsiednich: Namibii, Botswany, Lesotho i Eswatini. Przybyli kapłani, osoby konsekrowane i liczni wierni świeccy. Wśród gości znaleźli się również przedstawiciele innych Kościołów chrześcijańskich, liderzy religii, a także reprezentanci władz publicznych i życia społecznego.Atmosfera była pełna radości, wdzięczności i nadziei. Było to wydarzenie, które przypominało, że Kościół, mimo zmieniających się czasów, nieustannie rozpoczyna nowe etapy swojej historii.

Podczas uroczystości miałem zaszczyt zabrać głos jako Nuncjusz Apostolski i przedstawiciel Ojca Świętego. Podkreśliłem, że zgromadziliśmy się w duchu wiary i wdzięczności wobec Boga, który nie przestaje prowadzić swojego Kościoła i powoływać pasterzy do służby ludowi Bożemu. Instalacja nowego arcybiskupa jest zawsze momentem szczególnym – znakiem ciągłości apostolskiej misji.

Przypomniałem również, że w liście apostolskim papież Leon XIV wyraził uznanie dla dotychczasowej posługi abpa Sipuki oraz nadzieję, że jego pasterskie doświadczenie i wrażliwość będą wielkim darem dla archidiecezji Kapsztadu.

Archidiecezja ta jest bowiem wspólnotą o bogatej historii i żywej wierze, kształtowaną przez pokolenia misjonarzy, duszpasterzy i wiernych świeckich. Nowy arcybiskup zostaje wezwany, aby prowadzić tę wspólnotę z mądrością, oddaniem i duszpasterską miłością. Przypomniałem także, że posługa biskupa ma przede wszystkim charakter pasterski: jest powołaniem do głoszenia Ewangelii, budowania jedności Kościoła, wspierania kapłanów i osób konsekrowanych, towarzyszenia rodzinom, młodzieży i wszystkim, którzy potrzebują nadziei.Zwróciłem się również do wiernych, prosząc ich, aby otoczyli nowego arcybiskupa modlitwą i współpracą. Kościół bowiem jest wspólnotą, w której każdy ma swoje miejsce i swoją odpowiedzialność. W swoim przemówieniu arcybiskup Sithembele Sipuka rozpoczął od słów wdzięczności. Podziękował papieżowi Leonowi XIV za powierzenie mu tej misji oraz nuncjuszowi apostolskiemu za obecność i wsparcie.

Z serdecznością wspomniał także swojego poprzednika, kardynała Stephena Brislina, który został arcybiskupem Johannesburga. W żartobliwy sposób powiedział nawet, że jeśli znajdzie w domu pozostawione przez kardynała buty, odeśle je do Johannesburga: bo są dla niego za duże. Jednocześnie zapewnił, że z Bożą pomocą postara się „wypełnić te buty” w sensie duchowym, kontynuując dzieło swojego poprzednika. Szczególne słowa wdzięczności skierował również do biskupa Sylvestra Davida, biskupa pomocniczego archidiecezji kapsztadzkiej, oraz do licznie obecnych biskupów, kardynałów i liderów innych wspólnot chrześcijańskich i religijnych. Arcybiskup podkreślił również znaczenie współpracy z władzami państwowymi i społecznymi w trosce o dobro wspólne, a także wyraził wdzięczność wiernym, którzy przybyli z różnych części kraju, aby uczestniczyć w tej uroczystości. Nowy arcybiskup zaznaczył, że przychodzi do Kapsztadu nie jako ktoś, kto ma wszystkie odpowiedzi, ale jako pasterz gotowy słuchać. Przez wiele lat kierował diecezją Mthatha w Prowincji Wschodniego Przylądka. Teraz rozpoczyna nowy etap swojej posługi w innym regionie kraju, wśród ludzi o innych doświadczeniach i tradycjach. Powiedział z prostotą: „Przybywam tutaj, aby wam służyć. Dlatego chcę się od was uczyć”. Zapowiedział również, że zamierza doskonalić język afrikaans, który jest szeroko używany w regionie, aby jeszcze lepiej komunikować się z wiernymi. Arcybiskup Sipuka nie unikał również trudnych tematów. Wskazał na poważne problemy, z którymi mierzy się dziś Republika Południowej Afryki: ubóstwo, ogromne nierówności społeczne, przemoc, przestępczość, korupcję oraz osłabienie więzi społecznych. Mimo to zachęcał do nadziei. Zauważył, że społeczeństwo południowoafrykańskie ma w sobie silny wymiar prorocki, w wielu środowiskach pojawiają się ludzie i instytucje, które mają odwagę mówić prawdę i upominać się o sprawiedliwość. Prorocka misja, podkreślił, należy również do Kościoła. Centralnym tematem jego wystąpienia była jednak jedność. Arcybiskup zauważył, że jednym z najbardziej niepokojących znaków naszych czasów jest rosnąca tendencja do podziałów. Dotyczy to zarówno relacji między narodami, jak i życia społecznego w poszczególnych krajach. Przypomniał, że w historii Republiki Południowej Afryki był czas wielkiej nadziei – okres, gdy pod przywództwem Nelsona Mandeli rodził się duch pojednania. Symbolicznym momentem było choćby to, gdy Mandela pojawił się w koszulce reprezentacji rugby Springbok, co stało się znakiem narodowego pojednania. Dziś jednak, jak zauważył arcybiskup, stare rany znów się otwierają, a nowe napięcia zaczynają dzielić społeczeństwo. Dlatego właśnie jako motto swojej posługi wybrał słowa: Jedność, podkreślił, nie rodzi się automatycznie. Samo to, że ludzie żyją obok siebie, nie oznacza jeszcze, że naprawdę się spotykają. Potrzebne jest głębokie słuchanie, odwaga rozmowy i gotowość uzdrawiania ran historii. Na zakończenie swojego przemówienia arcybiskup zaprosił wszystkich do wspólnej drogi. Kościół, powiedział, powinien być wspólnotą synodalną: wspólnotą słuchania, komunii i misji. Wspólnotą, która nie boi się trudnej pracy budowania prawdziwej jedności. – Uczyńmy wysiłek autentycznej jedności – powiedział. – Bądźmy zjednoczeni w miłości i posłani z misją.

Kiedy kończyła się uroczystość w Grand West Arena, wielu uczestników pozostawało jeszcze przez chwilę w rozmowach i wspólnej radości. Było w tym wydarzeniu coś symbolicznego. Kapsztad, miasto na styku oceanów, kontynentów i kultur, stał się na moment miejscem szczególnego spotkania ludzi różnych języków, tradycji i doświadczeń. Może właśnie dlatego słowa o jedności wybrzmiały tam tak mocno. Bo choć świat bywa podzielony, a historia często trudna, wciąż pozostaje prawdą, że ludzie potrafią się spotkać i razem budować przyszłość. A kiedy to się dzieje, nawet na krańcu świata rodzi się nadzieja.

Następnego dnia, w niedzielę, 15 marca, przeżywaliśmy wyjątkowy dzień modlitwy i wspólnoty w Green Point. Wraz z ks. Bogdanem Buksą i ks. prał. Giacomo Anonicellim, sprawowaliśmy Eucharystię w jego drugim kościele parafialnym pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Msza Święta została odprawiona o godz. 10:30 w IV Niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Niedzielą Laetare – Niedzielą Radości. Liturgia tego dnia przypomina nam, że nawet w środku wielkopostnej drogi pokuty i refleksji Kościół zaprasza nas do chwili wytchnienia i nadziei. Słowo Laetare oznacza bowiem: „Raduj się”. To jak mała zapowiedź Wielkanocy: przypomnienie, że światło zmartwychwstania jest już blisko.

Podczas homilii podjąłem temat niezwykle aktualny: temat drogi od ślepoty do widzenia, od ciemności do światła. Ewangelia św. Jana opowiada o człowieku niewidomym od urodzenia, którego Jezus uzdrawia. Jednak największym cudem nie jest jedynie odzyskanie wzroku fizycznego. Prawdziwy cud dokonuje się w sercu tego człowieka. Najpierw mówi o Jezusie po prostu jako o człowieku. Później zaczyna dostrzegać w Nim proroka. W końcu, gdy spotyka Go ponownie, wyznaje z wiarą: „Panie, wierzę” i oddaje Mu pokłon.Ta historia pokazuje, że wiara jest drogą. Często zaczyna się od małego doświadczenia dobra, od spotkania, od pytania. Z czasem jednak może prowadzić do głębokiego odkrycia obecności Boga w naszym życiu. Jednocześnie Ewangelia pokazuje kontrast: ci, którzy byli przekonani, że wszystko widzą i wszystko rozumieją, pozostali ślepi duchowo. Ich serca były zamknięte. To przypomnienie, że największą przeszkodą w wierze nie zawsze jest brak wiedzy, ale czasem pycha i przekonanie, że nie potrzebujemy światła Boga.  Pierwsze czytanie o powołaniu Dawida jeszcze bardziej pogłębia to przesłanie. Bóg nie wybiera według ludzkich kryteriów. Nie patrzy na wygląd, pozycję czy siłę. „Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce”. Dawid, najmłodszy z synów Jessego, zwykły pasterz owiec, zostaje wybrany przez Boga na króla. To przypomnienie, że w oczach Boga każdy człowiek ma ogromną wartość i niepowtarzalne powołanie.

W naszej codzienności bardzo łatwo jest oceniać innych po pozorach. Szybko tworzymy opinie i budujemy niewidzialne mury. Tymczasem Bóg uczy nas patrzeć głębiej, dostrzegać godność każdej osoby i dobro ukryte w sercu.Ten dzień był także ważny dla Kościoła w Kapsztadzie. Dzień wcześniej odbyła się instalacja nowego arcybiskupa tej archidiecezji: arcybiskupa Sithembele Sipuki. To moment nadziei dla lokalnej wspólnoty i przypomnienie, że Bóg wciąż prowadzi swój Kościół przez kolejne pokolenia. Po Mszy Świętej był jeszcze czas na serdeczne spotkania i rozmowy z wiernymi. Takie chwile pokazują, jak bardzo Kościół żyje dzięki ludziom i dzięki ich wierze, modlitwie i wzajemnej życzliwości.

Następnego dnia, w poniedziałek, przyszło nam opuścić słoneczny Cape Town i powrócić do jesiennej już Pretorii. Zabraliśmy jednak ze sobą coś więcej niż wspomnienia pięknego miasta. Zabraliśmy ze sobą doświadczenie wspólnoty i przypomnienie, że Bóg nieustannie prowadzi nas od ciemności do światła.

Każdy z nas przechodzi w życiu swoją drogę, czasem jasną i pełną nadziei, a czasem trudniejszą i bardziej niepewną. Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam jednak, że Chrystus jest światłem, które nigdy nie gaśnie. On potrafi otworzyć nasze oczy, uzdrowić serce i pokazać drogę nawet wtedy, gdy wydaje się, że wokół jest tylko ciemność.Dlatego idźmy dalej z ufnością. Prośmy Boga, aby pomagał nam patrzeć na świat Jego oczami: z wiarą, z nadzieją i z miłością. A wtedy odkryjemy, że nawet zwykłe dni mogą stać się drogą do światła.

✠ Henryk M. Jagodziński
NUNCJUSZ APOSTOLSKI W RPA, LESOTHO, NAMIBII, ESWATINI i BOTSWANIE

Pretoria, dnia 16 marca 2026 r.