Relacja Nuncjusza w RPA: W Karmelu w Benoni

„Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie” – pisał w II wieku nieznany autor Listu do Diogneta. Do tych pięknych słów dodałbym, oczywiście w sensie przenośnym, że sercem tej duszy są święci. Ich życie przypomina nam bowiem, że Ewangelia nie jest jedynie piękną nauką, ale może stać się konkretnym sposobem życia, zdolnym przemieniać człowieka i świat.

1 października 2026 roku, w liturgiczne wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Dziewicy i Doktora Kościoła, miałem radość przewodniczyć porannej Eucharystii w klasztorze Sióstr Karmelitanek w Benoni, niedaleko Johannesburga. Msza święta rozpoczęła się o godz. 7.30. W kaplicy, obok wspólnoty Sióstr, zgromadziła się również liczna grupa wiernych świeckich, pragnących wspólnie uczcić św. Teresę z Lisieux i modlić się w miejscu, którego sercem od wielu lat pozostaje cisza, kontemplacja i wstawiennictwo za Kościół i świat.

Historia Karmelu w Johannesburgu rozpoczęła się od pragnienia dwóch Południowoafrykanek, Inez Etheridge i Natalie Schroeder, które w 1927 roku wstąpiły do Karmelu w Darlington w Anglii. Towarzyszyła im nadzieja, że pewnego dnia powrócą do swojej ojczyzny, aby również tutaj zaszczepić karmelitańskie życie kontemplacyjne. Ich marzenie spełniło się w 1931 roku, kiedy wraz z kilkoma siostrami przybyły do Republiki Południowej Afryki. Pierwszym domem wspólnoty stała się dawna herbaciarnia „Wagstaff’s” w Rivonii, zakupiona przez biskupa O’Leary’ego. Karmelitanki pozostały tam przez następnych sześćdziesiąt lat.

Wspólnota szybko się rozwijała. Siostry rozpoczęły wypiek hostii, który z czasem stał się trwałym źródłem utrzymania klasztoru. Rozbudowano zabudowania i kaplicę, a pojawiające się powołania pozwoliły na podejmowanie kolejnych fundacji. W 1952 roku powstał Karmel w Wynberg w Kapsztadzie, natomiast w 1965 roku siostry z Rivonii uczestniczyły w zakładaniu Karmelu w Lubumbashi, w Demokratycznej Republice Konga. Szczególną rolę w historii wspólnoty odegrała Matka Dorothy Mary, wieloletnia przeorysza, kierowniczka duchowa wielu kapłanów i osób świeckich oraz inicjatorka wspólnoty Świeckiego Karmelu.

Historia ta nie była jednak pozbawiona trudnych chwil. Po Soborze Watykańskim II wspólnota doświadczyła poważnego kryzysu związanego z odejściem siedmiu profesek. Z biegiem lat pojawiły się także problemy wynikające ze starzenia się sióstr, braku nowych powołań oraz pogarszającego się stanu technicznego klasztoru. W 1992 roku, po sześćdziesięciu latach obecności w Rivonii, siostry opuściły swój pierwszy dom. Rok później podjęto bolesną decyzję o czasowym rozproszeniu wspólnoty, a starsze siostry znalazły opiekę w innych zgromadzeniach i domach zakonnych.

Nie oznaczało to jednak końca Karmelu. Przeciwnie – stało się początkiem jego nowego rozdziału. Siostry Anne i Thérèse otrzymały zadanie przygotowania odrodzenia wspólnoty. Nowy dom znaleziono w Benoni North. Z czasem dołączały tutaj karmelitanki z różnych części Afryki i świata. Benoni stało się również miejscem gościny, modlitwy i odpoczynku dla sióstr przybywających z innych krajów.

Przez kolejne lata Karmel w Benoni wiernie kontynuował swoją podstawową misję: modlitwę i życie kontemplacyjne. Nadal wypiekano hostie, a w 2017 roku zakupiono we Włoszech nowoczesne urządzenia do ich produkcji. Wspólnota przeszła także przez doświadczenie pandemii i kolejne trudności, ale pozostała wierna swojemu powołaniu i przekonana o wartości obecności Karmelu dla miejscowego Kościoła.

Dzisiaj wspólnotę tworzy czternaście Sióstr pochodzących z różnych krajów: Republiki Południowej Afryki, Demokratycznej Republiki Konga, Zimbabwe, Indii, Pakistanu i Indonezji. Jest także kandydatka odbywająca postulat. Można więc patrzeć w przyszłość z nadzieją. Historia Rivonii i Benoni pozostaje historią powołania, modlitwy i wytrwałości, ale także kryzysów i nowych początków – przeżywanych w ufności, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (por. Rz 8,28).

W homilii wyraziłem radość z możliwości wspólnej modlitwy oraz, jako Nuncjusz Apostolski, zapewniłem Siostry o bliskości Ojca Świętego i wdzięczności Kościoła za ich cichą, ukrytą, a przecież niezwykle ważną służbę.

Nawiązując do pierwszego czytania z Księgi Hioba, zwróciłem uwagę na jego niezwykłe wyznanie wiary: „Wiem, że mój Odkupiciel żyje”. Hiob wypowiada te słowa pośród cierpienia i niezrozumienia. Podkreśliłem, że podobna postawa znajduje się w samym sercu powołania kontemplacyjnego: szukać Boga także wtedy, gdy Jego obecność wydaje się ukryta, i pozostawać Mu wiernym również wówczas, gdy nie otrzymujemy łatwych odpowiedzi. Cierpienie domaga się jednak nie tylko odpowiedzi wiary, lecz także współczucia. Dlatego wspólnota modlitwy powinna być miejscem, w którym człowiek może poczuć się wysłuchany, przyjęty i otoczony miłością.

Przypomniałem następnie drogę św. Teresy, która już od dzieciństwa doświadczała cierpienia, rozstań i przeciwności. Także jej pragnienie wstąpienia do Karmelu wymagało cierpliwości i zgody na Boży czas. Kiedy w wieku piętnastu lat przekroczyła próg Karmelu w Lisieux, rozpoczęła swoją codzienną szkołę świętości. Jej „mała droga” przypomina nam, że świętość nie musi rodzić się z wielkich i nadzwyczajnych czynów. Często wzrasta po cichu: z cierpliwości, drobnego gestu życzliwości, wiernego wykonywania codziennych obowiązków, przyjęcia własnej słabości i ufnego powierzenia się miłosierdziu Boga.

Odnosząc się do Ewangelii o rozesłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów, podkreśliłem również misyjny wymiar życia kontemplacyjnego. Apostołowie przemierzają drogi świata, podczas gdy karmelitanki pozostają za murami klasztoru, a jednak jedni i drudzy uczestniczą w tej samej misji Kościoła. Poprzez modlitwę Siostry towarzyszą misjonarzom i kapłanom, wspierają cierpiących, wypraszają pokój oraz łaskę dla tych, którzy szukają Boga. Sama św. Teresa nigdy nie wyjechała na misje, a jednak została Patronką Misji. Jej życie pokazuje, jak daleko może dotrzeć miłość człowieka zjednoczonego z Sercem Chrystusa.

Przypominając dzieje tutejszej wspólnoty – od pierwszej fundacji w Rivonii, poprzez lata rozwoju, późniejsze trudności i rozproszenie, aż po odrodzenie Karmelu w Benoni – zwróciłem uwagę, że jest to historia niezwykłej wytrwałości. Jest ona również świadectwem wartości każdego powołania, także wtedy, gdy przychodzą starość, choroba i ograniczenie ludzkich sił. W oczach Boga życie oddane modlitwie nigdy nie staje się bezużyteczne.

Zaznaczyłem także, że klasztor powinien pozostawać szczególnym „domem pokoju”, z którego poprzez modlitwę pokój może docierać daleko poza jego mury: do rodzin przeżywających lęk i niepewność, do ludzi dotkniętych przemocą, do chorych, samotnych i tych, którzy czują się zapomniani. Przywołałem słowa Papieża Leona XIV skierowane 22 września 2025 roku do karmelitanek bosych z Ziemi Świętej, w których podkreślił znaczenie ich cichej obecności, ufnego zawierzenia Bogu i nieustannej modlitwy o pokój. Te słowa można odnieść również do Karmelu w Benoni.

Na zakończenie zapewniłem Siostry, że Kościół potrzebuje ich obecności i ich modlitwy. Powierzyłem wspólnotę, jej przyszłość oraz wszystkich, których Siostry noszą w swoich sercach, opiece Matki Bożej z Góry Karmel i wstawiennictwu św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Kiedy wychodziłem z klasztoru, pomyślałem również o pogodzie. Wczoraj niebo nad Gauteng było szare, padał deszcz i dzień wydawał się ponury. Dzisiaj wszystko wyglądało inaczej. Przywitało nas piękne, wiosenne słońce, a wokół klasztoru rozkwitały kwiaty. Tutaj, na południowej półkuli, mamy przecież wiosnę – czas, kiedy przyroda budzi się do nowego życia.

Ten prosty obraz wydał mi się pięknym dopełnieniem dzisiejszego spotkania. Także w życiu człowieka i wspólnoty przychodzą dni pochmurne. Czasami pada długo, a słońca nie widać. Historia tego Karmelu dobrze o tym świadczy. Były w niej chwile rozkwitu, ale były również kryzysy, odejścia, starzenie się wspólnoty, niepewność i konieczność rozpoczynania wszystkiego od nowa. A jednak po deszczu ponownie pojawia się słońce, a po zimie przychodzi wiosna.

Patrząc więc na kwiaty otaczające Karmel w Benoni i na czternaście Sióstr, które dzisiaj tworzą tę międzynarodową wspólnotę, można z nadzieją spoglądać w przyszłość. Jest kandydatka, są nowe kraje i kultury reprezentowane we wspólnocie, jest modlitwa, która nie ustaje, i jest Pan Jezus, który nadal powołuje.

Może właśnie na tym polega „mała droga” św. Teresy: każdego ranka na nowo zaufać Bogu, przyjąć dzień takim, jaki nam daje, i z miłością zrobić to niewiele, które do nas należy. Resztę pozostawić Jemu.

Wczoraj padał deszcz. Dzisiaj świeci słońce i kwitną wiosenne kwiaty. A Karmel trwa – cichy, ukryty, modlący się i pełen nadziei. Bo niezależnie od tego, ile chmur pojawia się na naszej drodze, pozostaje prawdą wyznanie Hioba, które tego poranka zabrzmiało w kaplicy w Benoni: „Wiem, że mój Odkupiciel żyje”.I dlatego zawsze jest nadzieja. Zawsze może nadejść nowa wiosna.

✠ Henryk M. Jagodziński
NUNCJUSZ APOSTOLSKI W RPA, LESOTHO, NAMIBII, ESWATINI i BOTSWANIE

Pretoria, dnia 1 października 2026 r.